Jak poinformow­ali poznańscy śledczy, zbrodniarz w przeszłośc­i leczył się neurologic­znie. Czy to choroba mogła wpłynąć na zachowanie Zbysława C.? Na to pytanie będą musieli znaleźć odpowiedź biegli. Jessica Plecha, która była świadkiem ataku nożownika: – On jak atakował nożem to dziecko, wykrzykiwa­ł „Ave Putin” Jak się dowiedzieliśmy, zmieniła nazwisko, w pewnym momencie miała status więźnia N (niebezpieczny). Jest osadzona w zakładzie w Opolu, Marcin M. odsiaduje karę w Wojkowicach, Robert G Groźby karalne: zastraszanie, obawa i pogróżki – art. 190 k.k. Art. 190. § 1. Kto grozi innej osobie popełnieniem przestępstwa na jej szkodę lub szkodę osoby najbliższej, jeżeli groźba wzbudza w zagrożonym uzasadnioną obawę, że będzie spełniona, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat Raczej nikt tu oprócz bajkopisarzy nie napisze nic.Obrona przed nożem jest loterią ,ale w wielkiej większości przypadków na korzyść atakującego. Raczej ustapić niż zranić,raczej zranić niz okaleczyć,raczej okaleczyć niż zabić,prędzej zabić samemu,niż dać się zabić. Napisał (a) 2 wrzesień 2009 01:24. Na 4 lata i 3 miesiące skazał sąd 57-latka, który używając niebezpiecznych narzędzi, ciężko pobił i poranił swojego 70-letniego kompana od kieliszka. Strona 1 z 6 - Jaki wybrać nóż do ekstremalnej samoobrony ? - napisał w WALKA NOŻEM, BROŃ: Poszukuje noża, ma być przeznaczony do ekstremalnej samoobrony, takiej gdy się walczy o życie z napastnikiem (napastnikami) dwu lub czteronożnym. Ma mieć możliwie maksymalną siłe obalającą, ale jego rozmiar ma umożliwiać codzienne XUqOMP. Jan L. cztery razy ostrym nożem zranił w podbrzusze Bogu ducha winnego człowieka. Dzisiaj słupski Sąd Okręgowy stwierdził, że to nie była próba zabójstwa. Według sądu, w okręgu słupskim jest coraz więcej spraw nożowników. Tłem krwawego zajścia, które miało miejsce nad ranem 27 lutego na ul. Leszczyńskiego w Słupsku, były problemy Żona nie wróciła do domu na noc, a Jan L. wiedział, gdzie może ją spotkać - mówi Renata Krzaczek-Śniegocka, zastępca słupskiego prokuratora rejonowego. - Kobieta pracowała w firmie pod Słupskiem. Codziennie z ulicy Leszczyńskiego ją i inne osoby zabierał do pracy znajomy żona nie pojawiła się w domu, Jan L. postanowił poszukać jej w tym miejscu. Był pijany. Poszedł tam z ręką owiniętą reklamówką... Na Leszczyńskiego samochód zatrzymał się, Jan L. wsadził do środka głowę i obrzucił swoją żonę wyzwiskami. Wtedy zareagował kierowca - Lech Ch. Chciał odgonić awanturnika. Ten odszedł, mrucząc coś pod nosem. Kierowca wysiadł i na zewnątrz zaczęła się szarpanina. Wtedy okazało się, że Jan L. reklamówką owinął nóż. Aż cztery razy pchnął nim Lecha Ch., a jedna z ran podbrzusza mogła być o tej sprawie i karze dla nożownika w czwartkowym Głosie Pomorza Policjanci z Rychwała uratowali życie mieszkańcowi Górnego Śląska. Mężczyzna próbował zabić się nożem. Dramatyczne sceny rozegrały się w minioną niedzielę. Dyżurny konińskiej policji odebrał telefon od mieszkanki gminy Rychwał, która poinformowała o samobójczych planach jej partnera. Mężczyzna miał wyjść z domu do lasu w okolicach Rychwała. Jak informuje Marcin Jankowski, rzecznik konińskiej policji, oficer dyżurny natychmiast powiadomił miejscowych policjantów, którzy wyruszyli na poszukiwania desperata. Na drodze leśnej w Zosinkach znaleźli samochód marki Mazda 6, na śląskich numerach rejestracyjnych. Na ziemi z około 30 cm nożem w dłoni leżał mężczyzna, który głowę miał przykrytą kurtką. - Powiedział policjantom, że chciał popełnić samobójstwo przez przewrócenie się na nóż i wbicie go sobie w klatkę piersiową – informuje Marcin Jankowski. Desperat trafił do szpitala. Wątek: Jak to zrobić, żeby się nie zabić... (Przeczytany 2900 razy) Panowie i Panie nie byłem aktywny sporo czasu, bo robota była . Mam problemik, jestem sam... Szafa z płyty 19mm wysokość z modułów 2m i Wszystko skręcone teraz muszę te moduły podnieść na 2m i wysunąć.... Kombinuję podnosząc o cm na innym module. Problemik będzie jak zostanie ostatni do podniesienia. Macie jakieś pomysły, ja się chyba przeliczyłem z siłami, że to sobie tak po prostu podniosę i wsunę. Wysłane z mojego Lenovo P1c58 przy użyciu Tapatalka Zapisane Chyba zależy jak duży to moduł i ile masz siły Możesz podpierać o krzesła/drabiny/stół itp. Zapisane Do Teneryfy daleko .... nie ma jak Ci pomóc. To we wnęce jest ? Zapisane Macie jakieś pomysły, ja się chyba przeliczyłem z siłami, że to sobie tak po prostu podniosę i wsunę. Zadzwoń po szagra / teścia / zięcia / dak na piwo pijaczkowi , załatw sobie kogoś do pomocy i po sprawie Zapisane Nie jestem jak Fyme , ja nie spamuję , piszę tylko małowartościowe posty w znacznych ilościach . Zapisane Zapisane To orzeł bielik nie jest orłem ? Do Teneryfy daleko .... nie ma jak Ci pomóc. To we wnęce jest ?Tak 3 moduły 2m wys. szerokości i 3 m na Wysłane z mojego Lenovo P1c58 przy użyciu Tapatalka Zapisane .....albo hak w suficie zamontować i na lince podciągnąć moduł i przywiązać drugi koniec do kaloryfera. Potem siup na drabinę i wsunąć na miejsce. Hak najlepiej zamontować tam gdzie w przyszłości chcesz lampę powiesić Zapisane Podpierając się modułami i podnosząc na skrzynkach i półkach po 19mm za razem udało mi się wysunąć pierwszy moduł. Co będzie z ostatnim aż miło pomyśleć... Wysłane z mojego Lenovo P1c58 przy użyciu Tapatalka Zapisane Ty ją składasz czy rozbierasz? Bo ja nie widzę problemu. Jakieś wielkie te moduły nie są. Zapisane Montażysta za dwa trzysta. .....albo hak w suficie zamontować i na lince podciągnąć moduł i przywiązać drugi koniec do kaloryfera. Potem siup na drabinę i wsunąć na miejsce. Hak najlepiej zamontować tam gdzie w przyszłości chcesz lampę powiesić Kaloryfer na Teneryfie, to chyba w muzeum techniki. Hahahaha. Ale przemyślę, Twój pomysł bo ostatniego modułu, już poprzednim sposobem nie podniosę Wysłane z mojego Lenovo P1c58 przy użyciu Tapatalka Zapisane Ty ją składasz czy rozbierasz? Bo ja nie widzę problemu. Jakieś wielkie te moduły nie 6 modułów, i te m muszę podnieść na wysokość 2 m i delikatnie wysunąć na wierzch tych 2-metrowychWysłane z mojego Lenovo P1c58 przy użyciu Tapatalka Zapisane No i w czym jest problem? 4 wióry i kawałek hdfki to ile to waży? 10kg? Zapisane Montażysta za dwa trzysta. No i w czym jest problem? 4 wióry i kawałek hdfki to ile to waży? 10kg?No więc według kalkulatora płyta 18mm o wymiarze 1200mm na 600mm waży 9 kg. Ja mam tą wartość razy 3 plus tył 10mm. I nie 18 tylko 19mm. Średnio licząc około 35 kg. Z tym, że problem nie jest w wadze tylko nieporęczności tego obiektu. Wysłane z mojego Lenovo P1c58 przy użyciu Tapatalka Zapisane przemek77 Zapisane zapytał(a) o 04:05 Skoro nożem kuchennym można zabić to dlaczego ludzie masowo nie zabijają się na ulicach? Przecież jakby rzucić takim nożem w kogoś to można zabić! Nie raz słysząc w argumentach przeciwko powszechnego dostępu to broni palnej bez zezwoleń usłyszeć można argument "ludzie jak dostaną broń to będą się zabijać i będzie masakra na ulicach" A jak widać nikt nikogo nie zabija nożami kuchennymi mimo że teoretycznie można a dostęp do niech jest nieograniczony. Niemniej jednak zdarzają się morderstwa z nożem kuchennym w roli więc jak to jest że nożami się ludzie nie masakrują na ulicach a pistoletami to by się wystrzelali?Wytłumaczcie mi proszę. #Sorry za błąd w opisie :)@earthquakeweather Heh, nieraz zdarza się skaleczyć nożem :)@TheMist Jeszcze prościej, broń palna od 21 lat, jeszcze trudniejszy mówi o snajperze :D ja tu o zwykłych dziećmi JP najmniej bym się martwił :) niech się i powybijają. Jeśli przez przypadek zastrzelą kogoś no cóż... trzeba jaką karę wymyślić. Za dziecko odpowiadają rodzice. Niech pilnują.@earthquakeweather Powiem tak, jeżeli banda JPków uzbroi się w spluwy i postanowi zaatakować policję czy coś przy czym ktoś zginie, skazani zostaną na karę śmierci. Takiej kary nikt by nie ryzykował a każdy obywatel dostał by więcej nie wrócili by do więzienia.@earthquakeweatherWarto. Ale to będzie wina tych kilkuset a nie nasza.@LeiraOj, coś namieszałaś... Ostatnia data uzupełnienia pytania: 2011-02-23 17:48:50 To pytanie ma już najlepszą odpowiedź, jeśli znasz lepszą możesz ją dodać 1 ocena Najlepsza odp: 100% Najlepsza odpowiedź blocked odpowiedział(a) o 19:35: zabic to mozna nawet kamieniem lezacym przy drodze, kawalkiem kija a przy odpowiedniej technice - nieuzbrojona ludzka reka. bron palna ma po prostu wieksza sile razenia i jest mniejsze prawdopodobienstwo obronienia sie przed nia, jesli sie nie nosi kuloodpornej kamizelki. jelsi ktos zna choc troche jakikolwiek system samoobrony (od judo po krav mage) obroni sie przed biala bronia w sposob w miare skuteczny (to nie do konca moja opinia, ale uwzalam ze warto ja przytoczyc). ogolnie ja sama mam ambiwalentny stosunek do tej kwestii. Odpowiedzi Oj tam, wyslowic sie nie potrafia. Albo glupi sa, to tez mozliwosc. Bron palna to nowa zabawka i bardzo latwa w uzyciu, a z takim nozem to nigdy nie wiadomo, za blisko i za intymnie i w ogole nieprzyjemnie, koles ktory zostawil mi swoj noz miedzy zebrami, okolo pol cm przed moim lewym plucem byl bardziej przerazony niz ja i [CENZURA] szybciej niz ja bym [CENZURA] gdybym akurat nie byl zajety padaniem bezwladnie na chodzi o to ze we wszystkich by sie obudzily jakies pierwotne instynkty, chodzi o zwykla glupote (stada bialych 50 Centow) i brak jakiegokolwiek obycia z ze wiecej ludzi by sobie z glupoty odstrzelila pysk niz kogos zamordowala z premedytacja, ale coz. ewlike odpowiedział(a) o 04:18 bo to bujda z tym że jak dostana broń to sie beda zabijać bo najpierw by musieli dostac zgode na zabijanie. Gdybyś dostał broń nie zabił byś nikogo bo byś sie bał kary ale gdyby ci ktos powiedział ze mozesz sprzatnac dwie osoby juz bys sie zastanawiał kogo nie lubisz MarS2 odpowiedział(a) o 04:24 Cóż... noże kuchenne, jak sama nazwa wskazuje, występują raczej w kuchni a na ulicy to chyba łatwiej o brukowiec(chociaż...teraz to prawie wszędzie asfalt) , ale jednak zawsze mniej roboty pociągnąć za spust niż zamachnąć się i rzucić no i kamień czy nóż kuchenny nie ma muszki więc i celować nim trudniej... W wojsku mieliśmy karabiny "PM" te bardziej się sprawdzały w charakterze maczugi. Oj zdarza sie, ostatnio sobie kciuk rozcialem, 5 szwow, zeby ktos probowal pokroic bulke rewolwerem, ale kto wie. Leira odpowiedział(a) o 09:29 Ponieważ nożem wcale nie jest tak łatwo zabić, trzeba włożyć w to pewną siłę, z nożem mniejszy na większego (bez noża) ma i tak nikłe szanse na zabicie, bo jak go większy walnie to znokautuje przed zadanym cisem, nóż nie jest łatwo schować bo aby kogoś naprawdę zabić musi być spory i ostry zaś broń zmieści się w każdą kieszeń, można celować z różnych odległości, a nawet z ukrycia gdzie w razie niepowodzenia potencjalna ofiara Cię nie doścignie (nie rozpozna). Aby zabić nożem trzeba zbliżyć się do ofiary na odległość ręki lub jeszcze bliżej a zwykły szary człowiek boi się ryzyka i rozpoznania przez potencjalnego świadka. Nie żebym miała coś przeciw legalizacji broni ale myślę ze to jest właśnie odp na Twoje pytanie. Przez ludzi przemawia pycha, nienawiść. Ludzie chcą się pozabijać dla zysku, poczucia władzy i chcą narzucić inną swoją "sprawiedliwość". Człowieka można zabić na wiele sposobów, również nie posiadając w ręce żadnego narzędzia, czyli gołą ręką. Człowiek posiada kilka miejsc, gdzie uderzenie dla niego może być śmiertelne w skutkach . Ja znam osobiście 3 miejsca, gdzie można uderzyć człowieka doprowadzając do jego śmierci, ale na szczęście tej wiedzy nigdy jeszcze nie wykorzystałem i oby tak zostało. blocked odpowiedział(a) o 16:49 Bo nie mają powodów do zabijania. Dzieci JP, jak sama nazwa wskazuje to predzej beda policjantow '[CENZURA]' tymi zabawkami niz siebie nawzajem (Bo w filmach srednio tylko za jednym na 20 teskni rodzina, itepe). Chociaz kto to widzial bez klamki na mecz pojsc, nie godzi sie!I tak, rodzice moga pilnowac, ale problem jest w tym ze ja znam kolesi zdrowo po 21 roku zycia ktorzy sa dumni z tego ze byli w wiezieniu i rowniez '[CENZURA] policje'. Uzbroi sie paru mlodych bez problemu, bo ambitni i zdolni i w ogole. Jezeli juz to odnosiloby sie to jedynie do tego okresu przejsciowego w ktorym bylyby to nowe zabawki, ale zawsze. No nie wrociliby, ale zginac pare osob by w procesie zginelo. Pytanie tylko czy warto poswiecic te teoretyczne kikaset zyc za niewiele wieksze poczucie bezpieczenstwa, bo w sumie tych 'rozboi' z bronia w reku wiele u nas nie ma, najgorsze co sie stanie jak jestes 'szarym obywatelem' to po pysku dostaniesz raz czy ze jest jakis sposob zeby to wprowadzic to w miare 'bezofiarnie', ale latwe by to nie bylo. EKSPERTroyalist odpowiedział(a) o 16:29 Motto przeciwnika legalizacji posiadania broni czyli przeciwnika tego by uczciwy obywatel mógł się bronić: "Nie chcę myśleć sam...bo to bardzo boli!" xD TheMist odpowiedział(a) o 04:31 Noże to domowy sprzęt kuchenny kuchenny niezbędny do krojenia jedzenia, a broni nikt nie potrzebuje do celów innych niż strzelanie do kogoś/czegoś. Zresztą nóż to broń bezpośrednia więc jest większa możliwość obrony przed napastnikiem, lub chociaży większa możliwość, że zostaną jakieś dowody po zbrodni. Po pistolecie zostanie tylko pocisk a snajpera ani słychu ani widu. Myślę, że ludzie nie zabijają się nożami dlatego, że nie jest to tak cool jak zabijanie ze spluwy. Załóżmy, że broń każdy by mógł kupić od 18 lat. Gimnazjaliści którzy naoglądaliby się gangsterskich filmów poprosili by starszych kolegów o kupienie takowej. Wtedy by się zaczęło eksperymentowanie małych gnojków JP. Bo broń jest cooool i oni chcą być cooool :/ Nie mówie nawet, że zabili by kogoś specjalnie ale napewno by się tym bawili i byłoby pełno przypadków postrzelenia. Nie wiem jak możesz prównywać broń z nożami, to przecież zupełnie co innego. Szczerze to ja sama bym chciała mieć takie cacuszko mimo, że się na tym zupełnie nie znam. Narazie tylko kolekcjonuje noże ale posiadanie spluwy jest esencjonalne dla zarąbistego imagu :) blocked odpowiedział(a) o 10:44 Bronią szyciej i łatwiej. Mateq_pl odpowiedział(a) o 20:31 Wymyślają argumenty na siłę żeby ludzie mili odrazę do broni i się jej bali. Od lat jest dostępna broń czarnoprochowa i też się nie zabijają, nawet z tego co zasłyszałem ostatnio dzięki niej wzrosło bezpieczeństwo i zmniejszyła się liczba kradzieży / włamań. Po prostu durni rządowcy boją się uzbrojonego kraju, bo jak rozbrojeni to można nimi pomiatać. Na przykład w USA jest bardzo powszechny dostęp do broni i dlatego jest tam tak bezpiecznie, ponieważ bandyta jak chce to i w Polsce broń zdobędzie, a jak wie że ktoś kogo próbuje może też takową posiadać, to zwykle odpuszcza. Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub W razie włamania do naszego domu mamy prawo podjąć działąnia obronne Obrona konieczna co zmieniło się w przepisach? Prawo karne zezwala bronić się przed napastnikiem, złodziejem, włamywaczem lub innym intruzem, ale jednocześnie wyznacza granice tej obrony. Jak nie przesadzić z reakcją obronną, żeby nie mieć zarzutów prokuratorskich? Wyjaśniamy to na przykładach. Obrona własnego domu lub mieszkania jest traktowana w szczególny sposób w nowym przepisie Kodeksu karnego, obowiązującym od początku 2018 r. Obrona konieczna - jak się można bronić we własnym domu? W sytuacji gdy dochodzi do naruszenia miru domowego, mamy prawo skorzystać z tak zwanej obrony koniecznej przewidzianej w art. 25 Kodeksu karnego. Zgodnie z art. 25 § 1 Kodeksu karnego nie popełnia przestępstwa, kto w obronie koniecznej odpiera bezpośredni, bezprawny zamach na jakiekolwiek dobro chronione prawem. Co to oznacza w praktyce dla właściciela nieruchomości, który ma do czynienia z intruzem na swojej posesji? Aby odpowiedzieć na to pytanie, należy wyjaśnić, że: zamach na przysługujące nam prawo do decydowania o tym, kto może przebywać w naszym domu, może polegać na działaniu (wtargnięciu na teren nieruchomości) bądź zaniechaniu (nieopuszczaniu nieruchomości). Wtargnięcie na teren cudzej nieruchomości z pewnością jest zamachem bezprawnym; z zamachem bezpośrednim mamy do czynienia wtedy, gdy sprawca przystąpił już do jego realizacji (na przykład przeskoczył płot i znajduje się już na naszej posesji) albo gdy z obiektywnej analizy sytuacji wynika, że niezwłocznie do niej przystąpi (wdrapuje się na ogrodzenie, usiłuje wyważyć drzwi czy otworzyć zamek). W drugiej z tych sytuacji również mamy prawo zacząć działać od razu, nie czekając na to, aż intruz znajdzie się na terenie nieruchomości. Działania, które podejmujemy w celu przeciwstawienia się zamachowi i ochrony naszych dóbr, są więc traktowane jako zgodne z prawem i nie stanowią przestępstwa (w rozumieniu prawa karnego) ani czynu niedozwolonego (w rozumieniu prawa cywilnego). Powinny się jednak mieścić w granicach wyznaczonych w art. 25 § 2 Kodeksu karnego, czyli sposób obrony powinien być współmierny do niebezpieczeństwa zamachu. Z początkiem 2018 r. wszedł w życie przepis dodatkowo wzmacniający uprawnienia obronne właścicieli nieruchomości. Nowy art. 25 § 2a Kodeksu karnego zakłada, że karom nie będzie podlegał ten, kto przekraczałby granice obrony koniecznej, odpierając zamach polegający na wdarciu się do mieszkania, lokalu, domu albo przylegającego do nich ogrodzonego terenu lub odpierając zamach poprzedzony wdarciem się do tych miejsc. Jednakże gdy przekroczenie granic obrony koniecznej będzie rażące, broniący się zostanie pociągnięty do odpowiedzialności karnej. Co będzie w razie przekroczenia granic obrony koniecznej O rażącym przekroczeniu można mówić wtedy, gdy sposób obrony lub użyte środki nie były odpowiednie do zagrożenia wynikającego z zachowania napastnika. Weźmy na przykład taką sytuację. Włamywacz demoluje dom w poszukiwaniu łupu. Właściciel nakrywa złodzieja na gorącym uczynku i używając deski, którą akurat ma pod ręką, ogłusza go. W takiej sytuacji nie będzie podlegał karze bez względu na stan emocjonalny, w jakim się znajdował. Podobnie byłoby, gdyby przyłapał włamywacza na usiłowaniu otwarcia zamka – takie „majstrowanie” przy zamku to również bezpośredni zamach. Gdyby natomiast po obezwładnieniu czy ogłuszeniu napastnika pobił go dotkliwie, doprowadzając do śmierci lub kalectwa, przekroczyłby granice obrony koniecznej w sposób rażący. W praktyce nowe przepisy oznaczają, że przypadki przekroczenia granic obrony koniecznej nie będą kierowane od razu do sądu. Każdą sprawą zajmie się najpierw prokurator, który określi, czy miało ono charakter rażący, czy też nie. Nie będzie przy tym stosował trudnych do zweryfikowania kryteriów emocjonalnych: jeżeli prokurator uzna, że przekroczenie granic nie miało charakteru rażącego, będzie mógł umorzyć postępowanie już na etapie przygotowawczym. Od takiej decyzji prokuratora będzie przysługiwać zażalenie do sądu; jeśli zaś prokurator uzna, że doszło do rażącego naruszenia granic obrony koniecznej, skieruje sprawę do sądu. Dopiero wówczas sąd będzie oceniał, czy działaliśmy pod wpływem strachu lub wzburzenia. Gdy dojdzie do takiego wniosku – zastosowanie znajdą dotychczasowe klauzule niekaralności wskazane w art. 25 § 2 Kodeksu karnego (sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet odstąpić od jej wymierzenia) i w art. 25 § 3 Kodeksu karnego (nie podlega karze ten, kto przekracza granice obrony koniecznej pod wpływem strachu albo wzburzenia usprawiedliwionych okolicznościami zamachu). Obrona konieczna – przykłady z sali sądowej Na ile możemy sobie pozwolić, wykorzystując uprawnienie do obrony? Czy możemy ugodzić włamywacza nożem, czy też musimy poprzestać na zagrożeniu mu tą bronią? Tego typu problemy towarzyszą instytucji obrony koniecznej od początków jej istnienia, a w mediach niejednokrotnie głośno było o wyrokach wobec osób, które broniąc swoich nieruchomości, doprowadziły do uszczerbku na zdrowiu, a nawet śmierci intruza. Na przykład w 2011 r. uniewinniono mężczyznę, który zadał śmiertelny cios nożem jednemu z czterech napastników, którzy wtargnęli na jego posesję, a następnie zaatakowali i pobili dwoje domowników. Oskarżony o przekroczenie granic obrony koniecznej wybiegł z domu z nożem (którym w chwili ataku obierał ziemniaki), wtedy napastnicy zaczęli rzucać w niego różnymi przedmiotami, a jeden z nich ruszył w jego kierunku i napierając, nadział się na ostrze noża. Dostał jednak drugi cios, który okazał się śmiertelny. Sąd uznał mimo to, że oskarżony miał prawo bronić siebie i swoich najbliższych. Z kolei w 2013 r. na dziesięć lat więzienia skazano mężczyznę, który bronił się przed dwoma napastnikami. Wdarli się oni do jego mieszkania i nie chcieli opuścić go wbrew żądaniom, używali wobec domowników przemocy i grozili pozbawieniem życia. Tu oskarżony zadał pięć ciosów nożem kuchennym jednemu i dwa ciosy drugiemu napastnikowi. Obaj zmarli w ciągu kilkunastu minut. Sędziowie uznali, że sposób obrony był niewspółmierny do niebezpieczeństwa zamachu i że sprawca działał z zamiarem ewentualnym pozbawienia życia napastników.

jak sie zabić nożem