Przyjrzyjmy się temu dokładniej. Pierwsze skojarzenie to oczywiście wątek miłosny obecny w powieści. Mistrz i zakochana w nim Małgorzata walczą o swoje uczucie z przeciwnościami losu. Kobieta dba nie tylko o ukochanego, ale także o dzieło jego życia. Przy okazji poświęca się bezgranicznie, by go uratować ze szpitala
Z jego inicjatywy Mistrz uwalnia Piłata, Małgorzata ratuje swego ukochanego, Frieda dostępuje miłosierdzia, a Iwan Bezdomny odnajduje sens w życiu. Woland współpracuje z Bogiem, w finale powieści zwraca się do bohaterów: "doprawdy to, co wam proponuję, to, o co prosi dla Was Jeszua, jest jeszcze lepsze".
Mistrz i małgorzata bułhakow michaił sowiecki z ćwiczeniami, wydana w wersji ocenzurowanej w latach, a w wersji prawie pełnej w roku 1 akcję są losy tytułowych bohaterów, mieszkających w moskwie lat 30 mistrz i małgorzata serial telewizyjny, oglądaj adaptacja wybitnej powieści michaiła bułhakowa o wizycie szatana w ateistycznym
Test z lektury „Mistrz i Małgorzata” Michała Bułhakowa. Test sprawdzający Twoją znajomość lektury „Mistrz i Małgorzata” M. Bułhakowa (gimnazjum, liceum). Powtórz najważniejsze informacje i przygotuj się do sprawdzianu z języka polskiego. Rozwiąż test składający się z 16 pytań. Test sprawdzający Twoją znajomość
Początkiem lat dwudziestych rodzina Bułhakowów została zakwaterowana w lokalu nr 50 w kamienicy mieszkalnej przy ul. Bolszaja Sadowaja 10. Mieszkanie to, utożsamiane później ze słynnym mieszkaniem nr 50 z powieści „Mistrz i Małgorzata”, zostając też inspiracją licznych dzieł w formie opowiadań.
Początkujący poeta, który na początku swojej kariery silnie związany był z Massolitem. Z czasem popadł w niełaskę zrzeszenia. Został osadzony w zakładzie psychiatrycznym, gdzie poznał i zaprzyjaźnił się z mistrzem. Zanim jednak trafił do kliniki był naocznym świadkiem dekapitacji Berlioza pod kołami tramwaju.
82rm. Wiki "Mistrz i Małgorzata" – klasyka światowa "Mistrz i Małgorzata" Michaiła Bułhakowa to klasyka, która wymyka się jednoznacznemu opisowi i prowadzi do licznych interpretacji. Niektóre powieści zapadają w pamięć na długo. Tak bardzo się podobają, że aż chce się do nich wracać. Właśnie tak mam z "Mistrzem i Małgorzatą" Michaiła Bułhakowa, powieści, która zachwyca mnie za każdym razem. Powieść zaczyna się dość niewinnie. Oto Michał Aleksandrowicz Berlioz, redaktor naczelny miesięcznika literackiego oraz poeta Iwan Nikołajewicz Ponyriow o pseudonimie Bezdomny spotykają się na Patriarszych Prudach. Poznają tam niezwykłego cudzoziemca, z którym zaczynają rozmawiać o Bogu. Nie wiedzą nawet, jak to spotkanie odmieni ich życie i z kim mają do czynienia. Od tego czasu w Moskwie zaczynają się dziać dziwne rzeczy... "Mistrz i Małgorzata" to powieść szkatułkowa, bogata w odniesienia do literatury światowej oraz wielowątkowa. Ukazuje życie w Moskwie w latach 30. XX wieku. Niestety realia nie są zbyt optymistyczne. Absurd goni absurd, co jeszcze nasila pojawienie się szatana i jego świty. Pierwszy wątek dotyczy błazeńskich poczynań pomocników szatana, którzy próbują wprowadzić nowy porządek, drugi wątek dotyczy losów Mistrza i Małgorzaty, a trzeci - Poncjusza Piłata (bohatera powieści Mistrza). "Mistrz i Małgorzata", to jedna z moim ulubionych lektur z czasów szkolnych, obok "Zbrodni i kary" Fiodora Dostojewskiego oraz "Roku 1984" George'a Orwella. Co mnie w niej urzekło? Niesamowity klimat powieści, połączenie świata realnego z nadprzyrodzonym. Michaił Bułhakow miał świetny pomysł na wprowadzenie szatana do komunistycznej i ateistycznej Moskwy. Michaił Bułhakow opatrzył swoje dzieło mottem z "Fausta" Goethego:"...Więc kimże w końcu jesteś?- Jam częścią tej siły,Która wiecznie zła pragnąc,Wiecznie czyni dobro". Fragment ten odnosi się do szatana, który pragnąc zła, nieustannie czyni dobro. Szatan z "Mistrza i Małgorzaty" jest ową złą siłą, która czyni wiele dobrego w Moskwie oraz w życiu głównych bohaterów powieści. Autor wprowadza całą plejadę przedziwnych postaci – realnych i fantastycznych. Małgorzatę – "była piękna i mądra. I jeszcze jedno trzeba tutaj dodać – można stwierdzić z całym przekonaniem, że jest wiele kobiet, które nie wiem co dałyby za to, aby zamienić się z Małgorzatą. Trzydziestoletnia bezdzietna Małgorzata była żoną wybitnego specjalisty, który w dodatku dokonał pewnego odkrycia o ogólnopaństwowym znaczeniu". Mistrza – który jest pisarzem, autorem dzieła o spotkaniu Poncjusza Piłata z Jeszuą Ha-Nocri. Zostaje on umieszczony w klinice psychiatrycznej. Jest wykształcony i bardzo oczytany: "Prócz rosyjskiego znam pięć języków (...) angielski, francuski, niemiecki, łacinę i grekę. Czytam także trochę po włosku". Pierwszą z postaci fantastycznych jest Woland, który mówi o sobie: "O, jestem w ogóle poliglotą. Znam bardzo wiele języków; Jestem specjalistą od czarnej magii; Jestem w tej dziedzinie jedynym specjalistą na świecie; Jestem historykiem". A tak naprawdę jest ucieleśnieniem zła, wysłannikiem piekieł. Ma on swoją świtę: Behemota, Fagota, Asasella oraz Hellę. Behemot to wielki, czarny kocur, który potrafił chodzić na dwóch łapach i mówić. Lubi szachy, broń, gwizdanie oraz wódkę. To najbardziej zabawny bohater. Fagot (Korowiow) – kompan Behemota w psikusach. Ten "facet ma wąsiki jak kurze piórka, maleńkie, ironiczne i na wpół pijane oczka, a kraciaste porcięta podciągnięte są tak wysoko, że widać brudne białe skarpetki". Asasello – facet od brudnej roboty na usługach Wolanda. W rzeczywistości to demon-morderca. Hella – piękna, rudowłosa wiedźma. To jedyna kobieta w świcie Wolanda, pełni rolę służącej czarnego maga. Warto wspomnieć, że Bułhakow pracował nad "Mistrzem i Małgorzatą" przez 12 lat – od 1928 do 1940 roku (do swojej śmierci). Co ciekawe, powieść została wydana po raz pierwszy w 1966 roku w miesięczniku "Moskwa". Według pierwszej redakcji powieść miała być głównie o szatanie. Początkowo Bułhakow wymyślił nawet inne tytuły swojego dzieła: "Czarny mag", "Kopyto inżyniera", "Żongler z kopytem", "Syn W.", "Gościnne występy (Wolanda?)". Jednakże w 1930 roku autor zniszczył swoje zapiski, wrzucając je do pieca (jest w tym pewna analogia, gdyż podobnie postąpił mistrz ze swoją powieścią o Poncjuszu Piłacie). Rok później wprowadził nowe postaci, czyli Mistrza i Małgorzatę. Powieść doczekała się kilku ekranizacji oraz wielu adaptacji teatralnych. Pierwszy film w reżyserii Aleksandara Petrovića powstał w 1972 roku, drugi – w reżyserii Yuri Kara w 1994 roku. Powstały także dwa z 1988 roku oraz 2005 roku. Niedawno sztuka zagościła na deskach Teatru Dramatycznego w Warszawie. Bardzo chciałabym się na nią wybrać - mam nadzieję, że będę miała okazję. "Mistrza i Małgorzatę" polecam każdemu bez względu na wiek - to naprawdę wartościowa lektura. Warto ją sobie przypomnieć po latach. Za każdym razem dostrzega się w niej coś nowego. Oli Jam jest częścią tej siły, która wiecznie zła pragnąc, wiecznie dobro czyni. Kim tak naprawdę jest szatan? W ludzkiej mentalności występuje zazwyczaj jako wcielenie czystego zła. Podania, legendy i literatura twierdzą jednak inaczej. Diabły od zawsze pomagały ludziom. Znają naturę ludzką, potrafią wyciągnąć z człowieka nie to, co najlepsze, lecz to co prawdziwe. Czego się można spodziewać kiedy szatan we własnej osobie zawita wraz ze swą świtą do miasta? Moskwa, lata 30. XX w. Dwóch kolegów literatów spotyka się w parku nad Patriarszymi Stawami by przedyskutować artykuł, który wkrótce ukazać się ma w czasopiśmie wydawanym przez ich organizację literacką. Ma on dotyczyć bowiem wiary i rzeczywistego istnienia Boga. Nieoczekiwanie do rozmowy wtrąca się nieznajomy przybysz - obcokrajowiec, który wie zdumiewająco wiele na ten temat, twierdzi, że osobiście spotkał Piłata, a ponadto zna przeszłość i przyszłość swoich współrozmówców. Dla literatów wydaje się to wysoce nieprawdopodobne do czasu, gdy, rzeczywiście przepowiedzi tajemniczego nieznajomego się spełniają, a wielki czarny kocur wstaje na tylne łapy i kupuje bilet autobusowy. Drodzy państwo, trupa maga Wolanda zawitała do stolicy! Powieść tą można bez wątpienia określić mianem arcydzieła literatury pięknej. Sama czytałam ją nie tak dawno w ramach literatury obowiązkowej na poziomie rozszerzonym języka polskiego i aż żałuję, że nie znajduje się ona w podstawowym kanonie lektur. Już na wstępie mogę polecić ją wszystkim wielbicielom powieści szufladkowych, czyli inaczej wielowątkowych. W wątkach tych można błądzić, a nawet się zgubić, dlatego Bułhakow wymaga od czytelnika optymalnego skupienia podczas zapoznawania się z lekturą. Powinna przypaść do gustu także fanom fantastyki i amatorom literatury rosyjskiej. Co może się zdarzyć kiedy szatan nawiedza Moskwę? Nic dobrego, powiecie i trochę muszę się z Wami zgodzić. Jednak wszystko co dzieje się w mieście, ma służyć większemu celowi. Zarówno sam szatan w postaci Wolanda jak i jego diabły są narzędziami w ręku autora. Za ich bowiem pomocą Bułhakow ujawni prawdziwe oblicze Moskwian. I to właśnie stanowi podmiot mojej szczerej miłości dla tej książki - postacie i zdarzenia fantastyczne, które napędzają akcję utworu i pomagają czytelnikowi zrozumieć jego przekaz. Lektura zawiera także dużą dawkę dobrego humoru, co nadaje jej groteskowy charakter i sprawia, że bawiąc, uczy, co było wielce charakterystyczne dla literatury oświeceniowej. – To wódka? – słabym głosem zapytała Małgorzata.(...)– Na litość boską, królowo – zachrypiał – czy ośmieliłbym się nalać damie wódki? To czysty spirytus. Biorąc pod uwagę drugą część utworu, czyli historię Mistrza i Małgorzaty, można stwierdzić, że prawdziwa miłość i tym razem nie ma granic. Tytułowa bohaterka jest w stanie zrobić wszystko by odzyskać ukochanego, który w wyniku załamania nerwowego znikł bez śladu. Nie szczególnie przepadam za przejawami miłości do szaleństwa w powieściach, które czytam, ale w tym przypadku, duża doza wydarzeń fantastycznych związanych z samą Małgorzatą zrekompensowała mi to całkowicie. Według mnie ta książka powinna być pozycją obowiązkową dla każdego zapalonego czytelnika. I nie zrażaj się tym, że jest to literatura rosyjska (mnie to trochę odstraszało), gdyż kiedy już zacznie się czytać, nie ma to najmniejszego znaczenia. Porwie Cię świat dziwnych zdarzeń, które nie mieszczą się w głowie. Jest to jedna z nielicznych lektur, które naprawdę mi się spodobały - większość z nich to te realizowane w ramach poziomu rozszerzonego ;) A do tego piękna szata graficzna nowego wydania! Te hipnotyzujące kocie oczy nie pozwolą Ci tak szybko odłożyć tej powieści. Polecam gorąco!
·14 sierpnia 2012 Mistrz i MałgorzataMichaił Bułhakow Książka Michaiła Bułhakowa Mistrz i Małgorzata, to jedna z tych pozycji które powinny mieć swój własny ołtarzyk w każdym domu. Pisze całkiem serio, bo jest to klasyka najlepsza z najlepszych, którą zapewne będę wciąż czytała gdy moje okulary osiągną -70 dioptrii. Napisanie tej książki zajęło Bułhakowi mniej więcej 12 lat. Wydano ją po jego śmierci i ocenzurowano, a ona i tak stała się arcydziełem. Wydaje się że książka Mistrz i Małgorzata była ostatnim literackim tchnieniem autora, który zmarł kilka dni po jej ukończeniu. Pozostawiając nadzieję na to że „rękopisy nie płoną”, ludzie to całkiem przyzwoite stworzenia, a nawet Szatan nie jest taki straszny „jak go malują” . Co jest takiego niezwykłego w tej książce? Zacytuje tu mojego nauczyciela języka polskiego który uczył mnie jeszcze za czasów liceum. Gdy poruszano temat Mistrza i Małgorzaty, mawiał: „wyobraźcie sobie kraj, w którym zakazane jest wierzyć w Boga, a w którym nagle pojawia się sam Szatan i nikt w niego nie wierzy. On sam zaś, nie specjalnie kryje się z tym, kim jest”. No właśnie paradoks za paradoksem. Aby zachęcić Was do przeczytania tej wspaniałej książki zacznę, wyobraźcie sobie kraj, w którym zakazane jest wierzyć w Boga… Akacja powieści toczy się w dwóch miejscach jednocześnie w Moskwie w latach 20 XX wieku, oraz w Jerozolimie dokładnie w czasach Chrystusa. Te niecodzienne połączenie wyszło autorowi znakomicie. Przedstawia nam obraz Jezusa który aktualnie jest sądzony przez Poncjusza Piłata. Jeszua nie jest wielkim i wszechmocnym Bogiem, ale człowiekiem pełnym lęku przed śmiercią i jednocześnie niezwykle mądrym. Piłat zaś, to jak dla mnie postać tragiczna, widać w nim jego wątpliwości i rozdarcie między tym co słuszne a tym co łatwe. A teraz wróćmy do Moskwy. Tam diabeł imieniem Woland, dosłownie szaleje po ulicach, ale czy jest on tym typowym „Złym”? Pamiętacie Fausta? „Jam częścią tej siły, która wiecznie zła pragnąc, wiecznie dobro czyni”. Woland to diabeł filozof pełny absurdów. A kim jest tajemniczy Mistrz i jego Małgorzata? Książka pełna jest magii i czarów które mogły wyjść tylko w Moskwie. Nie zabraknie tam również pewnych ukrytych prawd o ludziach, którym tylko z pozoru wiedzie się dobrze i przekonaniach, które powierzchownie są słuszne. I niczym w starych bajkach, dobry wygra a zły zostanie ukarany… tyle że kto tu jest tym złym? Książka pokazuje nam, że jesteśmy niby jak ten Piłat wiecznie czekający na wybawienie, zaś świat nie jest czarno biały. Weźcie do ręki Mistrza i Małgorzatę, zatraćcie się w jej kartkach, jak ja wiele razy i sprawdźcie to słychać w Moskwie dawnych czasów. Informacje o książce Tytuł Mistrz i Małgorzata Tytuł oryginału Mastier i Margarita Autor Michaił Bułhakow ISBN 9788374952286 Wydawca MUZA SA Rok wydania 2009 Nawigacja wpisu
Istnieją na świecie książki, o których – zdawać by się mogło – powiedziano już wszystko. Tytuły okrzyknięte mianem wybitnych klasyków literatury, utwory latami odkrywane wciąż na nowo. O jednym z nich, a – co ważne – sięgnąłem po niego dopiero teraz, opowiem za chwilę. Nie będzie to jednak recenzja sensu stricte, ta bowiem powinna być obiektywna, napisana bez większych emocji. W przypadku ponadczasowego dzieła, jakim niewątpliwie nazwać można Mistrza i Małgorzatę, Michaiła Bułhakowa, o obiektywizmie z mej strony, nie może być mowy. W wieku trzydziestu trzech lat („Chrystusowy wiek”! Przypadek?) zabrałem się za powieść uważaną za jedną z najwybitniejszych, jakie kiedykolwiek napisano. Przerażony nieco jej rozgłosem na próżno próbowałem zapoznać się z opisem fabuły, który, jak się okazało, trudno jednoznacznie sformułować. Przed samą lekturą postanowiłem więc zapytać dwójki znajomych, o czym opowiada ta genialna ponoć książka. Jedna z odpowiedzi brzmiała: „O wszystkim!”, druga z kolei: „O niczym”. Gdzie więc leży prawda? Na czym polega fenomen cenzurowanego przez wiele lat tekstu rosyjskiego mistrza pióra? I być może najważniejsze z pytań: Czy Bułhakow zawarł przed śmiercią pakt z samym diabłem? No więc zaczynamy. Najprościej od wspomnianego, trudnego do odnalezienia opisu fabuły, dlatego sięgnijmy po ten z Wikipedii, a brzmi on następująco: Fabułę stanowią losy tytułowych bohaterów, mieszkających w Moskwie lat 30. XX w., a także wpleciona w narrację powieść historyczna (powieść w powieści) o Poncjuszu Piłacie w wielowątkowym powiązaniu z wizytą Szatana w ateistycznym Związku Radzieckim. Gdyby uprościć to jeszcze bardziej, można by napisać: „Trzech powiązanych z moskiewskim światkiem literackim mężczyzn dyskutuje w parku, kiedy nagle do rozmowy wtrąca się przechodzący nieopodal cudzoziemiec. Niedługo później w stolicy Rosji zaczynają dziać się rzeczy niewyjaśnione, a szpitale psychiatryczne pękają w szwach, w czym udział swój mają poniekąd Jezus, Poncjusz Piłat oraz wielki, spasiony, czarny kot”. Brzmi nietypowo? Wolne żarty! To dopiero wierzchołek góry lodowej! Na dobrą sprawę zdradzić by można takie szczegóły fabularne jak, dla przykładu: estradowy konferansjer (dosłownie) traci głowę, gdy ta, odcięta na oczach setek widzów, turla się po scenie; naga pokojówka lata ponad ulicami Moskwy na zamienionym w wieprza sąsiedzie; wzgardzany przez współczesną historię kościoła Piłat okazuje się być całkiem miłym gościem, natomiast stojący na tylnych łapach kot kupuje bilet tramwajowy. Zbyt wiele szczegółów? „Nie zdradzaj akcji” – powie ten z czytających niniejszy tekst, dla którego przygoda z omawianym klasykiem to dopiero melodia przyszłości. Spokojnie, odpowiadam. Wszystko, co zostało napisane do tej pory, nie jest nawet kroplą w morzu tej jakże wybitnej powieści. Powieści zatytułowanej Mistrz i Małgorzata (ciekawostka: pierwotny tytuł brzmiał Konsultant z kopytem), będącej zarazem taką, którą nazwać by można na setki sposobów, gdyż piękna (co by nie mówić), sięgająca ponad wymiarami historia miłości tytułowych bohaterów to jedynie sugestia jednego z wątków. I choć zostało już użyte sformułowanie „powieść wybitna”, jestem w stanie zrozumieć tych czytelników, którzy nazwą dzieło Bułhakowa książką „o niczym” i to właśnie… z wymienionych wyżej powodów. Na pierwszy rzut oka wydawać by się bowiem mogło, że nic tu nie trzyma się kupy, że brak przysłowiowego ładu i składu. Utwór rozpoczyna się dyskusją trójki dżentelmenów, po czym przeskakujemy narracyjnie do Jerozolimy czasów Jezusa. Następnie lawina doprawdy niecodziennych i niepokojących wydarzeń w centrum Moskwy, a gdzieś przez to wszystko przebija się „siła nieczysta”, gadający kocur, prześmiewczy ton czy wspomniane wcześniej nagie kobiety. I to ma być to wielkie dzieło Mistrz i Małgorzata? Tak wygląda powieść, którą od dziesięcioleci studiują znawcy literatury? To chyba jakiś żart! – mógłby zagrzmieć sceptyk popularności utworu. Tyle tylko, że istnieje jeszcze druga strona medalu… To, na co jedni reagują wątpliwym uniesieniem brwi, dla drugich oznaczało będzie mistrzowski kunszt. Na własnym jedynie przykładzie mogę powiedzieć, iż sam w trakcie lektury kręciłem głową z niedowierzaniem, pytając siebie: „Tak to wygląda? To tak napisana jest ta słynna powieść”? I nie miałem na myśli nic złego, wręcz przeciwnie! A wszystko rozbijało się o… poczucie humoru. Przed sięgnięciem po Mistrza i Małgorzatę, nie wiedziałem, czego się spodziewać, aczkolwiek jakieś przypuszczenia miałem. Wyobrażałem sobie ogromną, przepełnioną patetycznymi wersami ckliwą historię, która odpowie na pytania o sens istnienia. Naprawdę tak było! Tymczasem okazało się, że ta wielka w swym rozgłosie książka potrafi bawić do łez, a wszystko to za sprawą fantastycznie wykreowanych postaci! Mamy, rzecz jasna, Mistrza i Małgorzatę, którym to autor nadaje cechy tytułowego bohatera Fausta Goethego (pisząc omawianą powieść, to z Fausta właśnie czerpał Bułhakow). Ona to urodziwa, całkiem rozgarnięta kobieta, opływająca w luksusy, dzięki dobrze płatnej pracy męża. Mimo to nieszczęśliwa, szukająca zrozumienia, docenienia, pragnąca odnaleźć bratnią duszę, która da jej (z wzajemnością) coś więcej niż wszystkie pieniądze świata. Choć z początku wydaję się być nieco lekkomyślna, to właśnie Małgorzata przechodzi na kartach powieści największą metamorfozę, ukazując prawdziwą siłę, niezłomność oraz poświęcenie w walce o miłość swego życia. Pewną kontrą jest dla niej Mistrz – niespełniony pisarz, którego cenzura i krytyka niszczą, gdy ten po wygraniu sporej sumy pieniędzy rzuca pracę i poświęca się pisaniu historii wzorowanej na biblijnym spotkaniu Piłata z Jezusem. Totalitarny system Związku Radzieckiego łamie pisarza, a jedyną jego nadzieją pozostaje wierząca w talent Mistrza, Małgorzata. Można by wśród bohaterów wymienić oczywiście wspomnianego Piłata oraz wzorowanego na Jezusie, Jeszuę (przedstawionego nie jako zbawca, a prosty, wędrowny nauczyciel) czy też kilkoro postronnych mieszkańców Moskwy, jednak na szczególną uwagę zasługują Woland i jego świta, gdyż to właśnie oni, obok Małgorzaty, nadają utworowi satyrycznego wydźwięku. Cóż to za „ekipa”! Na jej czele stoi, przedstawiający się jako Woland, szatan we własnej osobie, jednak nie on, a jego „pomocnicy” stanowią prawdziwy gwóźdź programu. Zwą się odpowiednio: Asasello (ten niebezpieczny), Hella (ta kusząca, o morderczym instynkcie), Korowiow (ten zabawny, wygadany, podający się za byłego regenta chóru cerkiewnego bądź tłumacza) oraz Behemot (równie dowcipny demon przybierający najczęściej postać wielkiego, czarnego kota). Co ciekawe to właśnie „ci źli” okazują się być lepszymi niż sami ludzie, a powód, dla którego Bułhakow odwrócił role, stanowi prawdopodobnie główny argument ku temu, by Mistrza i Małgorzaty nie nazywać książką „o niczym”. Jak pisarz konfrontuje wysłanników piekieł z mieszkańcami opanowanego przez komunizm państwa? Niezwykle niekorzystnie… dla tych drugich. Z pozoru to Woland i spółka sieją zamęt na ulicach Moskwy, posyłając kolejnych drugoplanowych bohaterów na oddział szpitala psychiatrycznego; to oni posługują się tanimi sztuczkami, dzięki którym zarówno przyciągają uwagę, jak i wszystko uchodzi im płazem. Sztuczki te jednak obnażają słabość ludzi podporządkowanych totalitaryzmowi. To obywatele rosyjscy są chciwi, zakłamani i nieuczciwi. To oni donoszą i niszczą się wzajemnie. W całej wspomnianej satyrze i komizmie wielu scen Bułhakow celnie wypunktowuje czasy i kraj, w których żył. Obrywa się każdej grupie społecznej, od urzędników, przez towarzyską śmietankę, po zwykły lud pracujący. Szczególnie mocno uderza pisarz w znany sobie światek moskiewskich krytyków i literatów. Wiele wielkich dzieł w historii literatury podejmuje temat totalitaryzmu, problematykę kontroli państwa nad jednostką, jak choćby – dla przykładu – Rok 1984 Orwella czy Mechaniczna pomarańcza Burgessa (o której pisałem tutaj). Są to zazwyczaj powieści, mówiąc kolokwialnie, „poważne” (co prawda dzieło Burgessa stanowi tu pewną odskocznię, ono z kolei jest jednak niezwykle wyraziste, napisane tak, jakby chciało wypalić czytelnikowi oczy swą brutalnością). W przypadku Mistrza i Małgorzaty rzecz ma się nieco inaczej inaczej, tu prawdziwe zło i zakłamanie ukryte są pod wierzchnią warstwą humoru, przez co wydają się być łatwiej przyswajalne, nawet pomimo takiego, a nie innego sedna. Skoro jesteśmy już przy zaletach oraz kontroli państwa nad jednostką, pozwolę sobie na kolejną prywatną wycieczkę (tak, nie jest to typowa recenzja). Ba, pozwolę sobie nawet na dwie! Pierwsza to zdradzenie pewnej słabości, mianowicie często przed lekturą zdarza mi się czytać opinie na jej temat innych czytelników. Nie inaczej było z omawianą tu pozycją, a dwa opisy, które najbardziej utkwiły mi w pamięci to: Powieść, z której, z każdym kolejnym przeczytaniem wynosi się coś nowego oraz: Bułhakow żeruje na micie pisarza uciśnionego, jakim sam chce być. I w tym momencie prywatna wycieczka numer dwa: Jeszcze zanim dotarłem do połowy książki, wiedziałem już, że pierwszy cytat to stuprocentowa prawda. Czułem, że choć jestem dopiero na dwusetnej stronie, już teraz coś mi umknęło, czułem, że niby wiem, o co chodzi, ale tak naprawdę nie wiem nic. Zdałem sobie sprawę z faktu, iż Mistrz i Małgorzata może zachwycać na wiele sposobów i wtedy dopadła mnie myśl pod tytułem: „A może to Bułhakow sam zawarł pakt z diabłem”? Według mnie mogło to wyglądać mniej więcej tak: Strapiony Rosjanin siedział pewnego wieczoru nad kieliszkiem starej, dobrej, rosyjskiej wódki, aż tu nagle ni stąd, ni zowąd w tym samym pomieszczeniu pojawił się Szatan z iście kuszącą propozycją. Powiedział do pisarza: „Panie Bułhakow, sprawa wygląda następująco – pan oddaje mi swoją duszę, a ja sprawię, że pana ostatnie dzieło zyska status wybitnego. Co prawda nigdy nie doczeka pan jego wydania, a ostatnich poprawek będzie dokonywał na łożu śmierci, jednak po latach książka zostanie uznana za międzypokoleniowy fenomen. Stanie się nieśmiertelna”. Artyście pozostało jedynie powiedzieć: „Dobrze, zgadzam się”. Wielu może w tym momencie parsknąć śmiechem, jednak albo coś jest na rzeczy, albo nie mamy tu do czynienia z „żerowaniem” na micie potępionego pisarza, a zjawiskiem tym w pełnej krasie. Bułhakow niczym tytułowy Mistrz również zniszczony został przez przekupioną rządowymi pieniędzmi krytykę, zarzucano mu głoszenie herezji, przez co nie mógł realnie liczyć na możliwość doczekania druku swego dzieła. I rzeczywiście, na stworzenie ponadczasowej powieści poświęcił ostatnich dwanaście lat życia, dokonując poprawek do samego końca, nie będąc zadowolonym z efektów (ta, którą znamy, to ósma wersja redakcyjna, gdzie dopiero przy szóstej powstał jej obecny tytuł). Przypadek? Piękna, a zarazem tragiczna, tak bardzo literacka historia, jaką można sobie tylko wyobrazić? Czy jednak – bez śmiechów, proszę – pakt z samym diabłem? Tego niestety nie dowiemy się nigdy. Zmierzając ku końcowi tekstu, po publikacji którego uderzę otwartą dłonią w czoło, uświadamiając sobie, że zapomniałem wspomnieć o wielu istotnych szczegółach (wątek Piłata już teraz został niemal nietknięty), pragnę uspokoić wszystkich, którzy czytając to, uznają, że informacji podanych zostało wręcz zbyt wiele. Nic bardziej mylnego! Mistrz i Małgorzata to w mym odczuciu powieść ponadczasowa, zdecydowanie zasługująca na spływające na nią, pełne zachwytów opinie. I choć jestem poniekąd w stanie zrozumieć tych czytelników, którym pióro i styl Bułhakowa nie przypadły/ną do gustu ze względu na komizm bądź „dziwaczność” opowiadanej historii, zdecydowanie zaliczam się do grupy, dla której jest to książka „ o wszystkim”. Mamy w niej krytykę społeczną, podjęcie niełatwego tematu totalitaryzmu, fantastykę, kulturę (sporą rolę odgrywa tu teatr), satyrę, Szatana, gadającego kota, miłość i wiele, wiele innych. Jest w tym utworze coś, co sprawia, że roztacza on wokół siebie aurę magii, coś, co nie pozwala o nim zapomnieć. Przede wszystkim jednak udało się rosyjskiemu mistrzowi stworzyć dzieło, do którego można wracać latami i naprawdę odkrywać je na nowo. Ja sam, po jednym zaledwie spotkaniu z klasykiem Bułhakowa, jestem tego bardziej niż pewien. Fot.: Wydawnictwo Znak Podobne wpisy:
Tytuł: Mistrz i Małgorzata (Мастер и Маргарита)Autor: Michaił BułhakowTłumaczenie: Andrzej DrawiczWydawca: RebisData wydania: 10 kwietnia 2012Liczba stron: 528Oprawa: twardaFormat: 128x197 mmISBN-13: 978-83-7510-854-5Cena: 39,90 zł Szatan odwiedzający Moskwę w latach 30. XX wieku, pisarz nazywany Mistrzem i jego miłość do Małgorzaty Nikołajewny oraz spotkanie Piłata i Jezusa, nazywanego tu Jeszuą. Oto jedno z największych osiągnięć literatury światowej. Powieść spisana w czasach największego ucisku władzy stalinowskiej daje czytelnikowi niezwykły wgląd w sferę pojęcia ludzkiej wolności – przede wszystkim artystycznej i religijnej. Do samego końca poprawiana przez autora, wydana dopiero 26 lat po jego śmierci, uznawana za bluźnierczą – wtedy, w ZSRR – wobec ustroju, teraz zaś – ze względu na tak zwane „rozdziały Piłata – wobec religii, książka dzięki ogromnej popularności zyskała sobie natychmiastowy sukces i gwarancję trwania w świadomości czytelniczej po wsze czasy. Dom Wydawniczy REBIS wydaje Mistrza i Małgorzatę w doskonałym przekładzie Andrzeja Drawicza
Michaił BułhakowTa książka to przede wszystkim świetna fabuła. Jest to swego rodzaju połączenie fantastyki z opisem ówczesnego rosyjskiego społeczeństwa. Michaił Bułhakow celnie opisuje przywary społeczeństwa, oczywiście mówię o tym dlatego że do obecnych czasów nie wiele się zestarzało. Sam szatan w porównaniu z ludźmi wydaje się być okrzesany i spokojny. Szczególnie polecam ludziom lubiącym czarny humor. Służy też świetnie jako uświadamiasz że obecne społeczeństwo może i jest średnie ale nie jest to jakiś nowy problem. No i jest jeszcze kot Behemot..„To fakt. A fakty to najbardziej uparta rzecz pod słońcem.”Książka ta była też inspiracją dla powstania utworu Lao Che – Życie Jest Jak Tramwaj za co ma u mnie specjalne miejsce w sercu. ~Joseph LilfishGatunek: Powieść
szatan z powieści mistrz i małgorzata